Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Nielegalny uśmiech tajemniczego leniucha

Zadziwiające, jak dużo różnych rzeczy, zjawisk i zagadnień można powiązać tematycznie z reklamą. Jak wiele z nich można komentować i analizować patrząc z perspektywy reklamy, przez pryzmat medialnych komunikatów perswazyjnych. Na przykład… śmiech, tajemnice, lenistwo, skłonność do przestrzegania lub łamania prawa – jak mają się do współczesnej reklamy?

Radiowa Czwórka zaplanowała cykl eksperymentalnych audycji, w których do rozmowy o różnych problemach człowieka i świata, choć raczej mniejszego kalibru, zaproszeni zostali specjaliści z różnych dziedzin: aktor, performer, filozof, neuropsycholog, kulturoznawca, prawnik i… człowiek reklamy. Redaktor Krzysztof Grabowski pytał, a Rafał Rutkowski (teatr Montownia), Krzysztof Dziubak (teatr Klancyk), Tomasz Stawiszyński (Newsweek), Dorota Bednarek (Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej), Karolina Sulej (Wysokie Obcasy), Łukasz Chojniak (Uniwersytet Warszawski) oraz Sławomir Wojtkowski (Warszawska Szkoła Reklamy) – odpowiadali.

Dowcipy o papieżu, gejach i Eskimosach – czy wszystko nam wolno?

Żarty z Ukrainek na antenie jednej z rozgłośni radiowych, dowcipy o papieżu, czy żartobliwa w założeniu kampania reklamowa z udziałem Lenina – to wszystko już było i dla autorów nie skończyło się dobrze. Czy istnieją granice dobrego żartu? A może po prostu my, Polacy, nie mamy poczucia humoru?

Zdaniem Rafała Rutkowskiego z teatru Montownia definicja “dobrego żartu” nie istnieje. – Rozmowa o granicach humoru to to samo co rozmowa o wyższości Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem – uważa Rutkowski. – Bo nie ma czegoś takiego jak “granica humoru”. Dobry żart jest wtedy, kiedy ludzie się śmieją, po prostu. Poszczególne grupy społeczne, zdaniem eksperta, śmieją się z różnych rzeczy, a obrażają za inne. I to generuje problemy. – Jedni śmieją się z gejów, inni z ateistów, jeszcze inni z katolików, a reszta ze skinheadów lub świętego Mikołaja, czy Eskimosów – mówi Rutkowski. – Poczucie humoru wynika z tysiąca uwarunkowań, m.in. środowiska, w którym dorastaliśmy i polega na różnych skojarzeniach, które teraz mamy.

Zdaniem Sławomira Wojtkowskiego z Warszawskiej Szkoły Reklamy, Polacy mają poczucie humoru, a na szczęście, tylko część narodu to tzw. mruki. – Są jednak także badania, w których kilkanaście procent społeczeństwa przyznaje się do tego, że nie lubi się śmiać, a żadne żarty ich nie bawią – mówi gość Czwórki.

Być może Polacy po prostu nie nauczyli się śmiać i jeszcze nie zdążyliśmy dowiedzieć się, co tak naprawdę nas śmieszy. – Brytyjczycy wypracowali przez lata swój humor, mają Monthy Pythona, Amerykanie również mają swoje stand upy, improwizacje i inne formy, a my wciąż wracamy do Kabaretu Starszych Panów, który być może śmieszył dawniej, ale dziś jest już odrobinę archaiczny – tłumaczy Krzysztof Dziubak, Teatr Improwizowany “Klancyk”.

To, że nie śmiejemy się zbyt często to także, zdaniem ekspertów, wina mediów, które karmią nas niezbyt wyrafinowanym dowcipem. By dowiedzieć się więcej o poczuciu humoru w Polsce i na świecie, o granicach żartów i dobrego smaku, obejrzyj dyskusję lub posłuchaj nagrań z audycji “4 do 4”.

Z czego nie wypada się śmiać? 5:37

Posłuchaj:

O humorze Polaków 26:15

Posłuchaj:

Im mniej jest tajemnic, tym bardziej ich potrzebujemy

Tajemnice przyciągają swoją magiczną aurą. Uwielbiamy je i potrzebujemy ich. Gdy ich brakuje, sami tworzymy nowe sekrety, ale też teorie spiskowe. Wielu z nas nie raz słyszało słowa “Tylko nikomu o tym nie mów”. Wielu przyznaje, że czasem trudno jest dochować tajemnicy. O sekretach ze Sławomirem Wojtkowskim z Warszawskiej Szkoły Reklamy i Tomaszem Stawiszyńskim, filozofem i publicystą “Newsweeka” rozmawiał Krzysztof Grzybowski.

– Carl Gustav Jung mówił, że w człowieku istnieje naturalna potrzeba tajemnicy, dążenia i poszukiwania czegoś sekretnego. Dopiero poczucie, że się dostąpiło kontaktu z czymś, czego nie widać na pierwszy rzut oka, nadaje życiu jakość, poczucie sensu – mówi Tomasz Stawiszyński.

Tajemnica to również chwyt wykorzystywany w reklamie. – Jeśli do informacji dodajemy hasło “zatrzymaj to w tajemnicy” wartość informacji rośnie. Ta wiadomość staje się bardziej intrygująca, bardziej nastawiamy ucha. Możemy to wykorzystać w reklamie – mówi Sławomir Wojtkowski. W reklamie gra się tajemnicą, ale w życiu, potrafi ona wytworzyć bardzo silną więź miedzy ludźmi. Wspólny sekret często pogłębia łączące ich relacje.

Czasem ciężko jest dochować tajemnicy, ale każdy lubi uczestniczyć w czymś wyjątkowym. Każdy z nas ma potrzebę tajemnicy, a dziś w świecie nowych mediów i technologii jest jej coraz mniej. Z powodu potrzeby tajemnicy powstają też liczne teorie spiskowe, wyjaśnia Tomasz Stawiszyński.

Jakie podejście do tajemnicy mają czwórkowi słuchacze dowiesz się słuchając audycji Krzysztofa Grzybowskiego “4 do 4”. Zapraszamy również do wysłuchania materiału Dominika Olędzkiego o tajnych informacjach (w Polsce niedawno została uruchomiona strona PolandLeaks.org).

Tajemnice i sekrety 19:17

Posłuchaj:

Kiedy tajne informacje przestają być tajne? 4:02

Posłuchaj:

Pozytywne lenistwo to nie cel życia, tylko nagroda za aktywność

We współczesnym świecie trzeba za wszelką cenę dążyć do sukcesu, robić karierę. Człowiek nie odnoszący sukcesu z założenia jest traktowany jako nieudacznik. Tylko czy słusznie? A może warto obrócić nasze lenistwo… w cnotę?

W psychologii termin “lenistwo” nie istnieje. Co innego w życiu. Bo choć wydawałoby się, że żyjemy w bezlitosnych dla leniuchów czasach, to jednak “nic nierobienie” zdaje się być coraz większą wartością. – Człowiek to jest taki system, który w dzisiejszych czasach może być przeładowany. Tak jak komputer – tłumaczy neuropsycholog z SWPS, Dorota Bednarek. – Kiedy nie mamy czasu na relaks i zresetowanie naszego systemu poznawczego, bierny odpoczynek staje się niezbędnym do życia luksusem, którego coraz bardziej pożądamy. Warto to wziąć pod uwagę i wsłuchać się w swój system, bo wypoczynek jest niezbędny do utrzymania bilansu emocjonalnego.

– Spowolnienie i wyciszenie to jeden ze sposób na wdrażanie pozytywnego lenistwa. Drugi to podejście w hipsterskim stylu “nie muszę robić kariery, zostanę artystą” – mówi kulturoznawca Karolina Sulej. – To oczywiście mocno przerysowany model, ale prawdą jest, że młodzi ludzie coraz chętniej podejmują się pracy, która daje im zarobić tyle, ile aktualnie potrzebują na przeżycie. Wszystko, po to, żeby mieć wolną głowę.

Eksperci od marketingu twierdzą jednak, że to stan przejściowy: – Reklama nie dopuści do tego, żebyśmy się tak rozleniwili – uważa Sławek Wojtkowski z Warszawskiej Szkoły Reklamy. – Ktoś musi być aktywny; ktoś musi poszukiwać innowacji i wreszcie ktoś musi konsumować. A takie postawy reklama będzie lansować zawsze. Choć w przekazach reklamowych lenistwo jest często przedstawiane jako alternatywa dla “pędzącego świata”.

Obejrzyj dyskusję o lenistwie. Dowiedz się na czym polega pozytywne lenistwo oraz dlaczego każdemu z nas należy się chwila relaksu. W plikach dźwiękowych dołączonych do artykułu znajdziesz nagrania z “4 do 4”.

Kiedy lenistwo dobrze na nas wpływa? 3:31

Posłuchaj:

O pozytywnym lenistwie 22:38

Posłuchaj:

Niepłacenie mandatów, albo jazda “na gapę”, czyli jak Polacy łamią prawo

Prawo jest po to, by je łamać – brzmi znane powiedzenie. Często sami mówimy o sobie, że w omijaniu zakazów jesteśmy mistrzami. W Polsce wciąż wydaje się, że cwaniactwo, czyli po prostu wykręcanie się od prawa, jest zaletą, a cecha ta często mylona jest z przedsiębiorczością.

Według badań CBOS ponad połowa Polaków celowo nie przestrzega prawa. – Wszyscy przechodzą na czerwonym świetle, o ile uważają, że nie zagraża to bezpieczeństwu – mówi Andrzej Michałowski, warszawski adwokat i członek Naczelnej Rady Adwokackiej. – Bardzo charakterystyczne jest także podpisywanie się za inne osoby. To jest przestępstwo, ale mało kto o tym wie. A nawet, jeśli ludzie o tym wiedzą, uważają to za absurdalne.

Zdaniem Sławomira Wojtkowskiego, etyka i filozofa z Warszawskiej Szkoły Reklamy, naciąganie prawa dotyczy wielu sfer życia Polaków, np. mediów, gdzie można czasami być narażonym na czytanie czy oglądanie reklam łamiących prawo – To uchodzi za pewną cnotę, spryt, który nie jest napiętnowany społecznie – mówi gość “4 do 4”. – Polacy lubią się chwalić tym, że udało im się “oszukać system”. Jak tłumaczy Wojtkowski, nasza niechęć do stosowania się do prawnych regulacji, to zjawisko bardzo złożone, które swoje korzenie może mieć w naszej historii. – Kiedyś, podczas zaborów, rzeczywiście przeciwstawianie się prawu było godne podziwu, a potem w XX-leciu międzywojennym nie starczyło czasu na budowanie tego szacunku – mówi ekspert. – W PRL-u prawo znów było dziwne i w pewien sposób narzucone. Dlatego nauczyliśmy się organizować nielegalne demonstracje i robić inne, nie tylko polityczne rzeczy wbrew prawu.

Według mecenasa Łukasza Chojniaka z Uniwersytetu Warszawskiego niebezpieczną cechą większości Polaków jest przysłowiowa mentalność Kalego. – Oczekujemy od współobywateli, że w stosunku do nas będą przestrzegali prawa, a sami czujemy się z tego obowiązku zwolnieni – mówi gość Czwórki.

– Trzeba sobie czasem ułatwić życie – śmieje się jeden z słuchaczy Czwórki. Trzeba być cwanym, bo inaczej sobie człowiek nie poradzi – wtóruje mu słuchaczka. – Prawo jest nie do końca wymyślone dla ludzi.

Zdaniem ekspertów taki stan rzeczy wynika m.in. z faktu, że prawo jest dla nas zbyt szczegółowe, niektóre przepisy rzeczywiście ocierają się o granice absurdu, ale także, ze zwykłej nieznajomości kodeksów. – Przeciętny obywatel nie jest w stanie zrozumieć przepisów do tego stopnia, by móc swobodnie się w nich poruszać – tłumaczy Chojniak. – Choć podstawowe normy współżycia społecznego są jasne, nasze prawo coraz bardziej się profesjonalizuje i nie będziemy w stanie go rozumieć bez pomocy specjalisty, podobnie, jak nie potrafimy sami się leczyć. Musimy zdać sobie sprawę, że jeśli mamy jakiś problem prawny, powinniśmy pójść do prawnika, który się w danej dziedzinie specjalizuje, i pomoże nam w rozwiązaniu tego problemu.

Czy prawo jest zbyt skomplikowane, czy nie dostosowano go do potrzeb przedsiębiorców i dlaczego Polacy tak chętnie “oszukują system”? Posłuchaj rozmowy z Łukaszem Chojniakiem i Sławomirem Wojtkowskim w audycji “4 do 4”.

O “oszukiwaniu systemu” 27:35

Posłuchaj:

W których dziedzinach życia Polacy łamią prawo najchętniej? 3:30

Posłuchaj:

(pj, kd, kul)

Teksty źródłowe:
http://www.polskieradio.pl/10/485/Artykul/675806/
http://www.polskieradio.pl/10/485/Artykul/806673/
http://www.polskieradio.pl/10/485/Artykul/821616/
http://www.polskieradio.pl/10/485/Artykul/872338/

Komentarze:

Wypowiedz się


 

-->