Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Antyklerykałowie prowokują

Czy papież Jan Paweł II, jeszcze jako Karol Wojtyła, miał konkubinę i dziecko? Sugeruje to, wprawdzie nie wprost, projekt plakatu wielkoformatowego, który przygotowuje fundacja Ateizm-Świeckość-Antyklerykalizm. Plakat ma zawisnąć, jeszcze przed kanonizacją Papieża Polaka, w Lublinie, o ile powiedzie się zbiórka pieniędzy na ten cel, prowadzona w internecie.

Plakat to przetworzone plastycznie zdjęcie, przedstawiające księdza (biskupa?) Karola Wojtyłę w towarzystwie kobiety i dziecka, siedzących na trawie w trudnym do zidentyfikowania miejscu. Postacie są podpisane imionami: Karol, Irena, Adam. Całość opatrzono hasłem: „Papież rodziny rozbitej”. Obok umieszczono logo funadacji-reklamodawcy.

Antyklerykałowie prowokują (fot. fundacja-asa.pl)

Przesłanie plakatu można interpretować różnie, także pozytywnie dla Jana Pawła II (np. myśląc o Papieżu jako osobie, której w sposób szczególny leżał na sercu los rozbitych rodzin z całego świata), choć oczywiście byłoby to w tym przypadku skrajną naiwnością. Podpowiedzią do interpretacji zgodnej z zamysłami twórców jest pytanie, umieszczone na stronie internetowej, stojącej za tymi działaniami instytucji: “Czy zacnym jest ten, kto zdobył mir milionów w pojedynkę i zasługuje na szacunek, czy raczej godnym potępienia jest ten, kto porzucił garstkę kochających go i zasługuje na pogardę?”. Oczywiście i ta wypowiedź jest niejednoznaczna, ale w kontekście plakatu trudno znaleźć inny niż narzucający się obrazoburczy sens całości.

Fragment audycji Programu 4 Polskiego Radia na temat billboardu 2:51

Posłuchaj:

Mamy więc do czynienia z prowokacją na kilku polach. Dotyczy ona po pierwsze rodzaju działań. Nie jest przesądzone, czy reklama w ogóle zawiśnie. Zapewne nie; zatem mimo, że mówimy o reklamie, obserwujemy de facto nieźle zaplanowaną akcję, event, happening, którego głównym celem komunikacyjnym jest wzbudzenie zainteresowania mediów i opinii publicznej. I to w zasadzie bezkosztowe. Z prawnego punktu widzenia jest to także bezpieczniejsze (niż realizacja kampanii reklamowej poprzez ekspozycję plakatu w przestrzeni miejskiej), a ze strategicznego – jak na razie – bardzo skuteczne. O sprawie piszą gazety (Dziennik Wschodni, Super Express), czasopisma (Wprost), interesują się nią dziennikarze radiowi i telewizyjni, przez internet przetacza się burzliwa dyskusja, także z udziałem polityków (Janusz Palikot, Krzysztof Żuk – prezydent Lublina ) i różnych organizacji. Jedna z nich zgłosiła sprawę do prokuratury, oskarżając fundację o zniesławienie, pomówienie, obrazę uczuć religijnych.

Drugim aspektem prowokacji jest samo przesłanie, które budzi poważne wątpliwości natury moralnej i prawnej. Jeżeli bowiem wpisana w kampanię informacja o domniemanym ojcostwie Wojtyły jest nieprawdziwa, mielibyśmy do czynienia nie tylko z reklamą nieetyczną, ale także niezgodną z prawem, mianowicie wprowadzającą w błąd, kłamliwą. Jeżeli organizator akcji (zapewne niedoszły reklamodawca) ma nieznane ogółowi dowody, świadczące o tym, że Karol Wojtyła w życiu prywatnym nie był wierny głoszonym przez siebie i Kościół zasadom – najwyższy czas pokazać je światu. Być może wypada mieć nadzieję, że nie będą to materiały spreparowane i rozpowszechniane przez SB przed wizytą Papieża w Polsce w 1983 roku, mające osłabić jego autorytet i wpływ na Polaków, bo byłby to srogi zawód i żałosny koniec medialnego eventu. Ale może właśnie powołanie się na takie źródła informacji szybko zakończyłoby sprawę, a reklamodawca poniósłby słuszną karę – planując swoją prowokację, padłby ofiarą innej, przygotowanej przed laty w podobnym, w gruncie rzeczy, celu. Finałem byłaby kompromitacja i ośmieszenie się pomysłodawców akcji. Mielibyśmy do czynienia ze swoistą ironią historii.

Warto przy tym zauważyć, że ewentualna autentyczność wykorzystanego zdjęcia nic zmienia; tego typu fotografii, z różnych wypraw i wycieczek po Polsce, ma Karol Wojtyła wiele, także w otoczeniu kobiet i dzieci. Ze zdjęcia nie wynika, że przedstawione na nim osoby stanowiły rodzinę, czy że wiązały je relacje intymne.

Trzecią płaszczyzną prowokacji jest oczywiście termin kampanii, czyli czas bezpośrednio poprzedzający kanonizację Jana Pawła II. Jakkolwiek niedelikatny jest ten ruch, ze strategicznego punktu widzenia jest po prostu trafny. Wielu Polaków przygotowuje się do święta wyniesienia Papieża na ołtarze, więc niszczenie radosnego nastroju społecznego, próba zmiany rodzaju emocji, szczególnie poprzez dość drastyczną prowokację, jest więc nie tylko zauważalne, ale i odczuwalne.

W tym kontekście warto zastanowić się nad założonym celem działań Fundacji Ateizm-Świeckość-Antyklerykalizm. Wydaje się bowiem, że nie jest nim prowokacja sama w sobie, czyli względy czysto estetyczne. Jeśli miała nim być zachęta do rozmowy, dyskusji nad problemami obyczajowości osób duchownych, czy celibatem jako problemem Kościoła – z pewnością nie udało się i nie uda się go osiągnąć. Nikt o tym, w kontekście tego plakatu, nie mówi. Trudno zresztą nawet wyobrazić sobie rozmowę z kimś, kto do niej „zachęca”, jednocześnie adwersarza obrażając. Jeśli zaś celem było przekonanie o hipokryzji i zakłamaniu ludzi Kościoła – taki plakat nie przekona nikogo, kto już wcześniej nie był przekonany, nie miał takich poglądów. Natomiast osoby niezdecydowane, zagubione, neutralne akcja ta może tylko zniechęcić, zarówno do działań fundacji, jak i tak niezgrabnie promowanych ideologii.

Zatem, mimo kilku strategicznie dobrych pomysłów (organizacja eventu zamiast właściwej kampanii, dobór optymalnego terminu, przewidzenie reakcji mediów), ze względu na niejasne bądź niemożliwe do osiągnięcia cele długoterminowe, kampanię należy ocenić negatywnie pod względem jej skuteczności, co chyba nie jest wiadomością złą. Taka ocena jednak niestety idzie w parze z negatywnym wartościowaniem etycznym – łamanie zasad moralnych jest wpisane w tę prowokację, jak zresztą w wiele innych prowokacji reklamowych i propagandowych.

[sw, marzec 2014]

Komentarze:

  1. Brat z parafii Św. Judasza
    14.03.2014 00:09 #

    Zgadzam się

Wypowiedz się


 

-->