Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Letnie trójmiejskie megaboardy

Lato to sezon ogórkowy dla reklamy, także zewnętrznej. Ale nie wszędzie. Wiadomo, że zawsze znajdzie się sporo osób, które przyjadą w lipcu i sierpniu nad morze. Dlatego właściciele nośników reklamowych w większych miejscowościach nadmorskich, a tym bardziej największych miastach leżących nad Bałtykiem, nie narzekają aż tak bardzo na bezruch w ten wakacyjny czas. Reklama podąża za konsumentem. Mało tego, stara się go nawet wyprzedzić.

W Trójmieście na ulicach, placach i skwerach (ale również na plażach!) widać sporo reklam. Zajmują one zarówno standardowe nośniki „kampanijne”, jak i mniej typowe, kupowane indywidualnie przestrzenie. Do tych ostatnich należą przede wszystkim megaboardy, czyli wolno stojące konstrukcje ramowe lub specjalne systemy uchwytów mocowane do ścian budynków, na których rozpinane są banery reklamowe. Oto trzy z nich, które rzuciły mi się w oczy podczas mojego krótkiego pobytu nad morzem.

Letnie trojmiejskie megaboardy

“Zieleniak” widziany z peronu dworca kolejowego Gdańsk Główny. [foto: sw]

Letnie trojmiejskie megaboardy

Smakowita reklama sorbetów Grycana. [foto: sw]

Tak zwany „Zieleniak” to nie tylko biurowiec, ale także największy słup ogłoszeniowy w Trójmieście. Widać go bardzo dobrze z wielu miejsc w Gdańsku, w tym także z kolejowego dworca głównego. Jest bodaj – poza stricte historycznymi – najbardziej charakterystycznym budynkiem w Gdańsku. Należy do Centrum Techniki Okrętowej (które zresztą, jak czytałem, przymierza się do jego sprzedaży). W wakacyjne upały wita przyjeżdżających do Gdańska smakowita reklama sorbetów Grycana. Apetyczna ilustracja, packshot i dopełniające całości przekazu krótkie hasło – czego chcieć więcej? Prosta, estetyczna i absolutnie na czasie reklama produktu sezonowego. Może jedynie jej czerwień jest odcieniowo „zbyt blisko” znajdującego się powyżej (na stałe) logo Lotosu, który, jak nie patrzeć, nie jest już tak apetyczny…

Letnie trojmiejskie megaboardy

Plac przed remontowanym dworcem Gdynia Główna. [foto: sw]

Letnie trojmiejskie megaboardy

Reklama niepasteryzowanego piwa Specjal. [foto: sw]

W centrum Gdyni – wielki remont (widać to trochę na zdjęciu). Odnawiany jest przede wszystkim dworzec Gdynia Główna (Osobowa). Ale pociągi oczywiście kursują. Podróżni wsiadają, wysiadają, przesiadają się. W niektóre dni jest ich więcej niż zazwyczaj, na przykład w czasie festiwalu Heineken Opener, największej w Polsce plenerowej imprezy rockowej. Co mogą zobaczyć? Na czym zawiesić oko? Oto widzimy z peronów (szczególnie Szybkiej Kolei Miejskiej) reklamę piwa Specjal. Zgodnie z trendami i modą nowy Specjal jest niepasteryzowany. Prezentuje się jako piwo „tutejsze” (charakterystyczne tło reklamy przedstawiające brzegi Motławy w Gdańsku lub bardzo podobnej zabudowy, być może macierzystego Elbląga), a więc swojskie, znane i sprawdzone. Pewnym zaskoczeniem jest prezentacja w formie packoshotu nie tylko butelki, ale także puszki, co w reklamie piwa zdarza się bardzo rzadko.

Letnie trojmiejskie megaboardy

Budynki Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. [foto: sw]

Letnie trojmiejskie megaboardy

Dostosowana do miejsca ekspozycji reklama grupy finansowej Aviva. [foto: sw]

Budynki Centralnego Muzeum Morskiego usytuowane są na wyspie Ołowiance. Tuż nad brzegiem Motławy, widziane od strony gdańskiego Żurawia, prezentują się bardzo okazale. Nie szpeci ich, choć rzuca się w oczy, reklama firmy ubezpieczeniowej Aviva. W części ilustracyjnej jest to reklama skromna – stanowi ją wyłącznie logo. Natomiast w części słownej, dowcipnie wykorzystuje naturalne skojarzenia z morzem i sztormami, odwołując się do skali Beauforta, w której dwunasty stopień jest najwyższym. Nie jestem pewien, trzeba by o to zapytać jakiegoś językoznawcę, ale wydaje się, że w tej grze skojarzeń można mówić o wykorzystaniu paronimów, czyli wyrazów wprawdzie podobnie brzmiących, ale nie spokrewnionych etymologicznie i znaczeniowo. Aviva w reklamie informuje też krótko o profilu swojej oferty oraz działaniach na rzecz Ośrodka Kultury Morskiej, którego budowę ubezpiecza. Nie jest to może przekaz spektakularny, ale nie budzi też oporów, co w przypadku jego specyficznego usytuowania należy uznać za sukces.

[sw, lipiec 2011]

Komentarze:

Wypowiedz się


 

-->