Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Kochamy stare reklamy!

Pierwsze polskie reklamy gramofonu czy domowego kinematografu nie nużą, co więcej, patrzymy na nie z przyjemnością i nostalgią. Na czym polega magia ogłoszeń mających sto lat? Dlaczego chodzimy na wystawy starych reklam? Sprawdziliśmy to.

– Jest teraz dużo fajnych, mądrych, racjonalnych, zabawnych i pięknych reklam, no, niektóre są rzeczywiście głupie – ocenia Sławomir Wojtkowski z Warszawskiej Szkoły Reklamy. Spec od historii reklamy twierdzi, że gdyby w dzisiejszych kampaniach nawiązać do starych reklam to byłby strzał w dziesiątkę, bo do takich reklam mamy swoistą słabość.

Czytelnicy prasy sprzed stu lat nie byli tego samego zdania, już wtedy uważali, że w samej prasie reklam jest za dużo i że są zbyt natarczywe. Może było to zasadne, bo próbowano wówczas promować tak dziwaczne produkty, jak na przykład aparat będący regulatorem kształtu nosów.

– Zakładało się go na noc i to poprawiało kształt nosa – tłumaczy Sławomir Wojtkowski. – Warto zwrócić uwagę, że były różne odmiany. Za 2 ruble i 70 kopiejek był zwykły aparat, a taki z dokładnym regulatorem kosztował już 5 rubli, a z kauczukową, zapewne wygodną osłoną, 7 rubli. – Czy to kolejny przykład, że reklama próbuje wcisnąć coś, co nie jest nam zupełnie potrzebne? – pytał Kuba Kukla, prowadzący w Czwórce audycję “Na cztery ręce”. – Na pewno tak. (…) Pamiętajmy jednak, że reklama nikogo do niczego nie zmuszała i nie zmusza – odpowiedział gość.

Tygodnik Świat, grudzień 1908

Twórcy pierwszych reklam pracowali w biurach ogłoszeniowych konkretnych gazet. Mieli imponujące rozeznanie i wyczucie jak skutecznie sprzedać można niemal każdy produkt. Wiedzieli, że warto zaskakiwać czytelnika, czyli na przykład drukować reklamy do góry nogami i tworzyć ogłoszenia o kształcie okrągłym. – Kładli duży nacisk na kontrasty. Wiedzieli, że jeżeli reklama będzie w tonacji czarnej i będzie miała białe litery, to wybije się na tle tradycyjnych reklam i właśnie ją przeczyta czytelnik.

Dzisiejsze reklamy opierają się na głównie na obrazie, wtedy dużo ważniejszy był tekst. – Twórcy reklam nie wierzyli, że wymyślając krótki slogan da się cokolwiek sprzedać, trzeba było produkt bardzo dokładnie opisać, przedstawić jego zalety.

Na jednej stronie gazety umieszczano nawet kilkanaście reklam usług krawieckich, farmaceutyków, pierwszych samochodów, domowych kinematografów i także niezwykle przydatnych urządzeń przydomowych reklamowanych na przykład takim hasłem: “Od bandytów najpewniej zabezpiecza oświetlenie podwórza lampami naftowo-żarowemi”.

[usc]
tekst źródłowy

Komentarze:

Wypowiedz się


 

-->