Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Antyreklama wyborcza AD 2011

Reklama zazwyczaj do czegoś zachęca: do aktywności, próbowania, poszukiwania (okazji), polowania (na promocje sprzedaży), pozyskiwania dodatkowych informacji, zbierania, wreszcie kupowania. Reklamy społeczne bywają czasem negatywne – zachęcają do porzucania (np. nałogów), unikania (różnych niebezpiecznych i aspołecznych zachowań), pewnego rodzaju wyrzeczeń. Natomiast reklama polityczna bywa i zachęcająca i zniechęcająca. Ta oficjalna i mainstreamowa, namawia do udziału w wyborach lub – częściej – do głosowania na konkretną partię czy kandydata. Ale bywają też antyreklamy, często nielegalne i rozpowszechniane „na dziko”, których głównym zadaniem jest nastawić nas negatywnie do określonego ugrupowania, polityka lub też do tych oto konkretnych wyborów. Mieliśmy z nimi do czynienia także w trakcie ostatniej kampanii wyborczej do sejmu i senatu AD 2011.

antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011
antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011
antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011

Część antyreklam politycznych to komunikaty, za których treść odpowiadają bezpośrednio ze sobą konkurujące partie polityczne (ich komitety wyborcze). PiS tuż przed wyborami zaczął w kampanii outdoorowej straszyć, że zwycięstwo PO oznacza Janusza Palikota zasiadającego w ławach rządowych, co miało zmobilizować tę część elektoratu, która uważa Ruch Palikota za groźne ekstremum. Platforma Obywatelska, znając wyniki badań fokusowych wizerunku liderów obu partii (i widząc, że tu różnica na korzyść PO jest większa niż w notowaniach samych partii), stawiała sprawę na ostrzu noża: Tusk lub Kaczyński, wiadomo, że jedna z tych dwóch osób będzie po wyborach premierem, więc głosujcie (drodzy obywatele!) mniej na partię, a bardziej na osobę. Z kolei PJN, próbując wyzyskać na swoją korzyść zniesmaczenie części opinii publicznej ciągłymi sporami PO i PiS, kreował się na istotną dla tych partii alternatywę.

antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011
antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011
antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011
antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011

Nieznanych lub nawet bliżej nieokreślonych nadawców miały przekazy atakujące wszystkie liczące się w wyborach partie (nazywane czasem „bandą czworga”; wielu wydawało się bowiem, że Ruch Palikota nie odegra w tych wyborach znaczącej roli) lub po prostu zniechęcające do wzięcia udziału w wyborach. Cechą charakterystyczną takich przekazów jest często bezkompromisowość oraz drastyczna, niekiedy niecenzuralna treść lub/i forma. Blisko tych działań jest też, rozumiane jako swoista zemsta na politykach, niszczenie materiałów wyborczych, dopisywanie do nich ośmieszających haseł lub dorysowywanie różnych elementów “upiększających” występujące na plakatach czy ulotkach postacie.

antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011
antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011
antyreklama wyborcza, wybory parlamentarne 2011

Sporą aktywność antyreklamową wykazywali też oczywiście internauci, którzy zazwyczaj celnie i boleśnie, choć niekoniecznie w zgodzie z dobrymi obyczajami i kulturą, trafiali w czułe punkty liderów i ich ugrupowań. Nie wiadomo jednak dokładnie jaki skutek odnoszą tworzone przez nich wyborcze antyreklamy – nikt profesjonalnie nie bada siły ani kierunku ich oddziaływania. Pozostając jednak poza obszarem oficjalnej kampanii wyborczej, mają one dla części elektoratu walor autentyczności i bezinteresownego zaangażowania.

[sw, październik 2011]

Komentarze:

Wypowiedz się


 

-->