Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Jesienne krakowskie megaboardy

Kraków, jak każde duże miasto, lubi reklamy naprawdę dużego formatu. Największy ze standardowo stosowanych wolno stojących formatów outdoorowych, czyli 12 × 4 m, to dużo za mało. Żeby zaistnieć na serio, trzeba poszukać przestrzeni rzeczywiście spektakularnej, unikatowej, zarówno w kwestii usytuowania, jak i powierzchni ekspozycyjnej. W stolicy Małopolski można ją znaleźć w samym centrum miasta, ale także w innych, specjalnych, ważnych komunikacyjnie punktach aglomeracji.

Jesienne krakowskie megaboardy
Jesienne krakowskie megaboardy
Jesienne krakowskie megaboardy
Jesienne krakowskie megaboardy

Główną fasadę byłego hotelu Cracovia, bardzo dobrze widoczną m.in. od strony gmachu Muzeum Narodowego, od września przykrywa wielkoformatowa reklama o podstawie 148 (!) metrów i wysokości 16 metrów, czyli o ponad 2 tys. metrów kwadratowych powierzchni. To zapewne drugi co do długości podstawy format reklamy zewnętrznej w Polsce (najdłuższa reklama zewnętrzna przykrywa elewację dawnego hotelu Forum, także w Krakowie). Wykorzystuje go, do czasu rozpoczęcia remontu, a więc zapewne jeszcze przez kilka miesięcy, sklep komputerowy Sferis, realizując kampanię partnerską z marką Hewlett-Packard.

Niektóre laptopy hp są sprzedawane przez Sferis na zasadzie wyłączności, więc wspólna promocja nie jest niespodzianką. Niespodzianką jest natomiast nie najwyższych lotów kreatywny pomysł na tę reklamę. Wydaje się, że tak duży format onieśmielił lub po prostu przerósł twórców. Reklama jest podzielona na dwie wyraźne części. Obie zawierają tę samą identyfikację wizualną marek firmujących przekaz, obie zachęcają do kupna laptopów hp (dwóch różnych modeli), promując Sferis jako miejsce ich sprzedaży. W reklamie brakuje centralnego elementu i spójności. Kilka różnych części przekazu walczy o przyciągnięcie uwagi przechodniów i kierowców, neutralizując się nawzajem. Pokawałkowany komunikat nie jest wizualnie nawet w połowie tak atrakcyjny jak można by było się tego spodziewać.

Jesienne krakowskie megaboardy
Jesienne krakowskie megaboardy
Jesienne krakowskie megaboardy
Jesienne krakowskie megaboardy

Lepiej prezentuje się supersize marki Oshee umieszczony na jednym z biurowców przy rondzie Mogilskim. To dwupoziomowe rondo stanowi ważny węzeł komunikacyjny miasta. W ciągu dnia i wieczorami przejeżdżają tędy tysiące samochodów i autobusów, a dla pasażerów korzystających z komunikacji miejskiej jest to popularne miejsce przesiadek. Usytuowanie reklamy jest więc bardzo korzystne. Przekaz jest tu projektowo ciekawszy bardziej spójny. Prezentuje „tajemnice mistrzów sportu”, czyli rekomendacje Marcina Gortata, Dariusza Michalczewskiego i Marcina Wasilewskiego, packshoty butelek różnych wersji smakowych napoju izotonicznego oraz logotyp Oshee. Estetykę przekazu w dużej mierze buduje i podkreśla jednolite czarne tło.

Wydaje się jednak, że i tu reklama jest nazbyt rozdrobniona. Rodzi się pytanie czy trzeba było prezentować aż 5 packshotów różniących się tylko kolorem? Czy zamiast potrójnych rekomendacji niewerbalnych (dokonanych wyłącznie poprzez użyczenie wizerunku, bez żadnej wypowiedzi którejkolwiek z gwiazd sportu) nie warto by było zastosować jednej, za to werbalnej, zawierającej krótką niebanalną wypowiedź wybranego ambasadora marki? Wówczas fraza „tajemnice mistrzów sportu” miałaby większy sens i nieco głębsze znaczenie. Warto jeszcze zaznaczyć, że biurowce jako miejsce ekspozycji reklamy, ustępują budynkom remontowanym i garażom, ponieważ zdarza się w nich pracować, a więc i oświetlać pomieszczenia, również wieczorami – co wpływa niekorzystnie na wyrazistość i czytelność banera umieszczonego na elewacji.

Jesienne krakowskie megaboardy
Jesienne krakowskie megaboardy
Jesienne krakowskie megaboardy
Jesienne krakowskie megaboardy

Wprawdzie to nie szczyt sezonu na napoje chłodzące, ale na krakowskim lotnisku w Balicach ciągle wita podróżnych reklama powracającego triumfalnie w tym roku Frugo. Nie do końca zrozumiały jest wybór miejsca ekspozycji. Czy chodzi tu o dotarcie do osób zamożniejszych, podróżujących, w średnim wieku, obcokrajowców? A może właściciel marki, grupa Food Care, planuje już międzynarodową ekspansję znanego i tak w Polsce lubianego napoju owocowego? A może chce po prostu w ten sposób zaznaczyć europejską czy wręcz światową klasę produktu?

Kreacja, mimo braku odkrywczości, jest dosyć atrakcyjna wizualnie. Egzotyczna pitahaja i ekspresyjnie rozbryzgujące się krople wody mogą robić duże wrażenie, ale przede wszystkim w upalne dni. A ponieważ wszystko wskazuje na to, że reanimacja marki się powiedzie, to zapewne jej właściciel będzie mógł sobie pozwolić na dokupienie jeszcze kilku równie spektakularnych miejsc ekspozycji, jak ta na południowej ścianie wielopoziomowego parkingu lotniska. Megaboard Frugo ma następujące wymiary: 37 metrów w podstawie i 19 metrów wysokości, co daje dokładnie 703 metry kwadratowe powierzchni. Jak można się dowiedzieć z informacji prasowych, umowa z MPL Service – spółką córką Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków Balice – została zawarta na okres 2 lat.

[sw, listopad 2011]

Komentarze:

Wypowiedz się


 

-->