Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Reklama z kapitanem Wroną?

Okęcie, 01/11/2011. Dramatyczne lądowanie boeinga 767 „na brzuchu”, bez wysuniętego podwozia, pozostanie na długo w pamięci wielu osób, nie tylko pasażerów feralnego lotu i ich rodzin. Bohaterem dnia, miesiąca, a może nawet roku, został pilotujący samolot, kapitan PLL LOT, Tadeusz Wrona, który po mistrzowsku posadził 100-tonową maszynę na specjalnie przygotowanej płycie lotniska. Wprawdzie nie wiadomo jeszcze jak to możliwe, żeby nie zadziałał żaden z systemów obsługi podwozia (ani hydrauliczny, ani awaryjny, elektryczny), ale dla sławy szefa załogi samolotu nie ma to większego znaczenia.

Kapitan Wrona w reklamie
Kapitan Wrona w reklamie
Kapitan Wrona w reklamie

Co opisane wydarzenie ma wspólnego z reklamą? Otóż jeszcze w listopadzie, na citylightach warszawskich wiat przystankowych, pojawiły się reklamy funduszu inwestycyjnego Finroyal, z hasłem „Bezpiecznie do celu” oraz tekstem „Wybrałem gwarantowany zysk 8,2% a vista!”. Visual tej reklamy stanowi wizerunek pilota w galowym mundurze, za którego plecami, niejako w tle, w oddali, widzimy też lecący samolot.

Kapitan Wrona w reklamie
Kapitan Wrona w reklamie
Kapitan Wrona w reklamie

Pilot z plakatu jest bardzo podobny do kapitana Wrony, a całość przekazu ewidentnie nawiązuje do sytuacji z początku listopada. Jednak osoba na zdjęciu to nie bohater narodowy Polaków, tylko ktoś anonimowy, po prostu dobrze dobrany model. „– Ludzie dzwonią do mnie z pretensjami, że kapitan Wrona reklamuje jakiś fundusz, a nie LOT. A to nie on!” – denerwuje się Leszek Chorzewski, rzecznik prasowy LOT-u.

Kapitan Wrona w reklamie
Kapitan Wrona w reklamie
Kapitan Wrona w reklamie
Kapitan Wrona w reklamie

Plakatów w mieście wisi sporo. Zastosowane w tej reklamie rozwiązania kreatywne (przede wszystkim zaś jej kolorystyka) sprawiają, że zdecydowanie lepiej i ciekawiej przekaz ten prezentuje się po zmroku, kiedy jest podświetlony od tyłu (citylighty należą do nośników outdoorowych typu backlight). Ważniejsze jednak od aspektów estetycznych są tu problemy etyczne.

Kampania ta wydaje się być dobrym pretekstem do zastanowienia się nad następującymi kwestiami:

  1. czy reklama Finroyal jest uczciwa i uczy jak sprytnie wykorzystywać nadarzające się okazje i z refleksem nawiązywać do aktualności? czy też może jest przykładem reklamy wprowadzającej w błąd?
  2. czy godzi się wykorzystywać skrajnie dramatyczne sytuacje, które rzeczywiście miały miejsce, do promowania nie związanych z nimi produktów i usług?
  3. czy Polacy zaakceptowaliby sytuację, w której kapitan Wrona rzeczywiście skorzystałby z oferty wystąpienia w jakiejś reklamie komercyjnej jako osoba rekomendująca jakiś produkt czy markę? czy „bohater narodowy” mógłby bez rysy na swoim wizerunku wspierać działania promocyjne dowolnej firmy?

Cóż, odpowiedzi na te pytania nie są proste…

[sw, grudzień 2011]

Komentarze:

  1. Owoc
    20.12.2011 14:20 #

    tylko co ma z tym wszystkim tak naprawdę wspólnego kpt. Wrona..?

  2. Inak
    22.12.2011 10:45 #

    a ja mam odpowiedz. po pierwsze Finroyal nie zastosował żadnej techniki związanej z ewentualną tragedia narodowa, tzn. w ich reklamach juz dawno pojawial sie motyw zwiazany z lotnictwem… Poza tym, Kapitan, to nie Kapitan Wrona, wiec o czym mowa? Czy coś się stało? To mu Polacy jak zwykle szukamy dziury w całym! Ad1. Wystarczy wejsc do byle jakiego marketu, czy nie jestesmy naciągani na beznadziejne pseudo promocje? Jejku, czy my zawsze musimy cos komplikowac? A oni widocznie potrafia się reklamować i tyle, kto chce, skorzysta. Radzę udać się na planetę Mars, tam z pewnością czegoś takiego nie ma;/

Wypowiedz się


 

-->