Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Krwawe rozmowy telefoniczne

Jak wynika z badań, spora część wypadków drogowych powodowana jest przez kierowców prowadzących rozmowę przez telefon podczas jazdy. Było więc do przewidzenia, że ktoś w ramach komunikacji społecznej zajmie się tym problemem. Nie było jednak oczywiste, że kampania ta odbije się szerokim międzynarodowym echem. I to głównie ze względu na jej drastyczność.

Krwawe rozmowy telefoniczne - reklama

Przekazy reklamowe stworzone przez agencję reklamową Mudra Group z Bombaju są rzeczywiście krwawe. Choć nie są dosłowne, a przedstawione sceny należy odczytać poniekąd metaforycznie, trudno oprzeć się wrażeniu rozsmakowania tworzących je grafików w prezentowaniu drastycznego obrazu i swoistym dopieszczeniu, a nawet artystycznej stylizacji bryzgającej z telefonów krwi.

Widać wyraźnie, że nawet indyjska reklama społeczna (kampanię zrealizowano na zlecenie policji z ponad siedmiomilionowej aglomeracji Bangalore) rządzi się swoimi prawami; że pozwala ona puścić wodze fantazji luźniej i odważniej niż przy tworzeniu reklam komercyjnych, które przecież rzadko zakładają jako cel wywołanie przerażenia wśród odbiorców. Co prawda widok krwi w reklamie społecznej nie należy do rzadkości, jednak ciągle trochę zaskakuje tworzenie przez copywriterów i art directorów makabrycznych przekazów z taką lubością, jakby traktowali je jako li tylko prezentację swoich możliwości kreatywnych w obszarze, które firmy produkcyjne i handlowe omijają szerokim łukiem.

Krwawe rozmowy telefoniczne - reklama

Adresatem tej kampanii nie są kierowcy, lecz ich rodziny, przyjaciele, znajomi. Cały tekst reklamy to hasło Don’t talk while he/she drives. Reklama ma więc przekonywać, żeby w chwili, gdy spodziewamy się lub po prostu wiemy, że prowadzą oni samochód, do nich nie dzwonić. Co ciekawe, nie ma tu nawet znaczenia czy posiadają oni zestaw głośnomówiący czy nie. Rozmowa telefoniczna bowiem zawsze angażuje – jeśli nie ręce, to na pewno uwagę kierowcy. Dlatego jest niebezpieczna. I może być ostatnia.

Krwawe rozmowy telefoniczne - reklama

Tak jak w wielu innych przypadkach, większość społeczeństwa uzna zapewne, że warto robić takie reklamy, bo służą one szczytnym celom. Dobrze byłoby jednak zbadać ich skuteczność. Tak silne odwoływanie się do negatywnych emocji może bowiem u adresatów przekazu wywołać efekt wyparcia czy ucieczki, tzn. udzielenia odpowiedzi poznawczej typu „mnie to nie dotyczy” lub potraktowania przesłania jako pewnej „fabuły” czy „historii” nie mającej żadnych związków z „moją” rzeczywistością.

Niejednego ciekawi, jak na taką reklamę zareagowaliby Polacy. Bo u nas drastyczne przekazy są, wbrew pozorom, wciąż rzadkością. Gdybyśmy mieli ich więcej, media nie zauważałyby tych, które zostały wymyślone i wyemitowane tysiące kilometrów stąd. Fakt, że się nimi zajmują i w jakimś stopniu przejmują, dowodzi, że szok w reklamie nie jest tu powszechnie stosowany i nie został jeszcze nad Wisłą oswojony.

Posłuchaj:

Czy to dobrze? Warto posłuchać co sądzą na ten temat autorzy i eksperci (a wśród nich autor niniejszego tekstu) zaproszeni do audycji „Nie do zobaczenia” wyemitowanej na 02 lutego 2012 na antenie radia Zet.

[sw, luty 2012]

Komentarze:

  1. mrs kierowca
    16.02.2012 22:12 #

    Moim zdaniem kampania jest naprawdę bardzo dobrym pomysłem. Sama jestem kierowcą, zawsze uważałam że rozmawianie przez telefon podczas jazdy jest szczytem debilizmu i braku rozwagi. Równie dobrze kierowca może założyć opaskę na oczy. A w tym przypadku pokazanie tego od drugiej strony, czyli od kogoś kto dzwoni do “kierowcy” – to strzał w dziesiątkę !! Pokazuje i zmusza do myślenia też osoby, które nie jeżdżą bądź nie maja prawa jazdy i nie zdają sobie sprawy jak bardzo taka rozmowa odwraca uwagę od drogi.
    Też jestem bardzo ciekawa z jaką reakcją taka kampania spotkałaby się wśród polaków.
    Najśmieszniejsze jest to że w Niemczech, kierowca który sięga po telefon, jest automatycznie blokowany przez pozostałych kierowców. Sama kiedyś byłam świadkiem takiej sytuacji na autostradzie, “telefonista” został przyparty do bariery i zblokowany z trzech stron, kierowcy zaczęli zwalniać i uniemożliwili mu dalszej jazdy :D coś pięknego :D niemieccy kierowcy są na to mocno wyczuleni, szkoda że u nas nie ma takiej kultury :|

Wypowiedz się


 

-->