Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Stacze

W związku z daleko idącymi ograniczeniami w zakresie ekspozycji reklam zewnętrznych, jakie wprowadzają władze lokalne niektórych miast, swoiste odrodzenie przeżywają żywe reklamy, stacze, naganiacze, ludzie obwieszeni plakatami, banerami czy też trzymający drogowskazy, czasami dodatkowo nawołujący, nagabujący przechodniów, względnie rozdający ulotki.

Powstał problem, który można było przewidzieć. Walka z reklamą zewnętrzną w przestrzeni publicznej prowadząca do znacznego ograniczania ilości jej nośników, skutkuje pojawieniem się przekazów reklamowych w innej formie, trudniejszej do objęcia surowym przepisem administracyjnym czy zakazem prawnym. Człowiek trzymający plakat czy mający przypięty do plecaka baner nie różni się bowiem z formalnoprawnego punktu widzenia niczym od osoby, która ma na sobie t-shirt z logo firmy i w jej kolorystyce firmowej czy niosącej siatkę na zakupy z nazwą i symbolem graficznym sklepu lub sieci sprzedaży.

Zywe reklamy , stacze-006

Kilka tygodni temu Rada Miasta Krakowa utworzyła na krakowskim Starym Mieście tzw. park kultury. Nowe przepisy zabraniają ekspozycji reklam nie tylko wielkopowierzchniowych. Przesłankę nowatorskich działań włodarzy grodu Kraka stanowi troska o wrażenia mieszkańców, turystów i innych gości miasta, którzy znaleźli się przy Sukiennicach i kościele Mariackim ze względu na piękno architektury i właśnie zabytki chcą podziwiać, a nie reklamy.To skądinąd słuszne założenie nie powinno być jednak podstawą bezpardonowej walki z reklamami, z których gros eksponowana jest legalnie. Korzystniejsze byłyby tu bardziej wyważone regulacje. Wydaje się, że ograniczenie rozmiarów oraz konieczność uzyskania zezwolenia na konkretną lokalizację (być może obejmujące także zatwierdzenie projektu graficznego) byłyby wystarczające. Tak się jednak nie stało.

Prawda to znana w gospodarce od dawna: jeśli koszty pracy są wysokie – rośnie szara strefa. Ludzie wprawdzie nadal pracują, ale spora część z nich bez umów, nielegalnie. Zbyt restrykcyjne przepisy prowokują do szukania nowych rozwiązań, wymuszają ich obchodzenie. A na nowych rozwiązaniach traci, przynajmniej jak na razie, także miejska kasa, bo o ile była w jakimś stopniu zasilana częścią opłat związanych z ekspozycją reklam outdoorowych, o tyle z tytułu obecności reklam przenośnych nie wpływa do niej choćby złotówka. Pieniędzy może więc zabraknąć, np. na remonty, renowacje i rewitalizacje zabytków.

Materiał filmowy o staczach z Panoramy (TVP2)

Przedsiębiorcy, których „być albo nie być”zależy od skutecznego przyciągnięcia klienta do punktu sprzedaży czy świadczenia usług, znają siłę reklamy i nie chcą się z niej zrezygnować. Żywe reklamy, które zaczęły mnożyć się na chodnikach, ulicach i placach, przeszkadzają w kontemplacji piękna krajobrazu staromiejskiego czasem bardziej niż wiszące na budynkach neony, szyldy czy banery. Dzieje się tak z przynajmniej trzech powodów:

  1. obnośne przekazy reklamowe są często „krzykliwe” (skoncentrowane na przyciągnięciu uwagi przechodniów czy kierowców), a jeszcze częściej po prostu brzydkie,
  2. osoby zatrudnione w charakterze mobilnych słupów reklamowych utrudniają przechodniom swobodne poruszanie się już samą swoją obecnością,
  3. niekorzystne efekty mnożą się w przypadkach natarczywych zachowań staczy, takich jak nawoływanie, nagabywanie, wręczanie ulotek.

Zywe reklamy , stacze-001 Zywe reklamy , stacze-002 Zywe reklamy , stacze-003 Zywe reklamy , stacze-004 Zywe reklamy , stacze-005 Zakopane zima w 99 reklamowych odslonach , 1reklama20 Zakopane zima w 99 reklamowych odslonach , 1reklama22 Zywe reklamy , stacze-007 Zywe reklamy , stacze-010

Warto zwrócić uwagę, że z niedrogiej, ale też mało prestiżowej i często przeciwskutecznej wizerunkowo formy reklamy, jaką jest reklama obnośna, korzystają przede wszystkim firmy nieduże, lokalny biznes, pojedyncze punkty handlowe, gastronomiczne, usługowe, szkoły językowe. Taki sposób promocji w tych przypadkach się po prostu sprawdza, jest potrzebny. Także w kontekście trudnej do sprecyzowania różnicy pomiędzy reklamowym a informacyjnym charakterem przekazu, trudno będzie go z polskich miast wyrugować. Proponuję więc oswoić się z obecnością staczy reklamowych, ale nie po prostu i nie bezrefleksyjnie. Należy bowiem wymagać od wykorzystujących tę formę reklamy firm – pomysłowości formalnej i atrakcyjności wizualnej, a przynajmniej przyzwoitego poziomu estetycznego ekspozycji.

[sw, luty 2013]

Komentarze:

Wypowiedz się


 

-->